Zatrzymałem się, zmiana!
Nie dowierzam, nie czuję.
Siedzę na tym samym poziomie,
Przynajmniej to czuję.
-
Boli strasznie, widzę,
Szesnaście kręgów niezmiennie stoi.
Tyle dni, tyle lat,
A mój mózg dalej się boi.
-
Nie tak samo, może bardziej.
O Boże coś mi zesłał.
Klątwa czy dar, uznać nie mogę.
Nagle mi to nadesłał.
-
Pasja, muza i utwory, tragedia!
Na papier przenieść nie mogę.
Stres, nic tylko stres, wielka mgła!
Chciałbym widzieć drogę.
-
Siedzę skulony jak jeż, po kąpieli.
Świeża głowa, stary ja.
Nie czuję zmian, nie czuję.
Kim jestem ja.
-
Straszna choroba mnie dopadła,
Nowe dni, nowa wiedza.
Wpada w zapomnienie,
Jak drewno do pieca.
-
Jak uporać się z tym nie wiem sam.
Chce to zakończyć, bezużyteczny ja.
Cały ja, cały ja...
